Dziś drodzy Czytelnicy chciałabym Wam pokazać włosy, które są mi bardzo bliskie i stanowią dla mnie prawdziwy cud natury, ponieważ ich kondycja nie ma nic wspólnego z wykonywaniem skomplikowanych zabiegów, lecz jest wynikiem posiadania tzw. "dobrych" genów. W ramach opóźnionej niedzieli dla włosów, pokażę kilka fryzur w roli głównej z puklami moich marzeń, a także udowodnię, że "po rodzinie nic nie ginie".
Posiadacz poniżej zaprezentowanej na zdjęciach czupryny został poddany jedynie jednemu zabiegowi - było to nałożenie maski na włosy po ich umyciu. I to by było na tyle. Ostatni raz końcówki zostały podcięte rok temu, jak widać są one w bardzo dobrym stanie.

