niedziela, 15 lutego 2015

Włosy niczym satyna - mus z kokosa, miódu i kakao



Kolejny eksperyment w mojej włosomaniackiej karierze. Tym razem postanowiłam sporządzić miksturę z miodu, oleju kokosowego i kakao, co brzmi co najmniej smacznie. Aby ułatwić aplikację dodałam maskę kallos blueberry.

Na początek wymieszałam kakao, olej i miód, aż powstałą twarda masa. Następnie dodałam maskę i wymieszałam wszystko dokładnie grzebieniem. Ku mojemu zaskoczeniu wszystkie składnik bez problemu przekształcił się w mus pachnący czekoladą z lekką nutą kokosową. 






Otrzymana konsystencja nieco mnie zaskoczyła, ale było to pozytywne doświadczenie. Uzyskaną mieszankę nałożyłam na umyte oraz odsączone włosy. Trzymałam na głowie przez 1,5 godziny.

Po zmyciu musu zauważyłam, że włosy są sztywne, jakby satynowe,a nie jak po większości zabiegów miękkie. Właściwie to sama nie wiem, co o tym myśleć i jak opisać efekt w wymowny sposób. Przez chwile czułam się jakby miała wykrochmalone włosy :D Kakao chyba oblepiło włos i wniknęło w jego strukturę. 



Pukle wydają się bardziej grubsze. Nie puszą się i odpowiednio się dociążyły. Dużym plusem jest przyjemny zapach, który utrzymał się na mojej czuprynie. Zauważyłam również zmianę w sposobie układania się włosów, stanowią one teraz jakby spójną całość, można je ułożyć i pozostają w odpowiedniej formie na dłużej. 


Widoczny jest także efekt lekkiego wyprostowani się ich.. Jednym odstępstwem jest brak blasku. Włosy sprawiają wrażenie pochłaniających światło, ale nadal wyglądają zdrowo i ładnie. 


Z każdym kolejny wyczesaniem moich pukli coraz bardziej podoba mi się co zaszło na mojej czuprynie :D możliwe, że jest to milowy krok w moich eksperymentach.

Myślę, że za jakiś czas znowu wypróbuję tę mieszankę na swojej głowie i sprawdzę, czy uda mi się kolejny raz uzyskać ten sam rezultat.

6 komentarzy:

  1. Wygląda pysznie! Mam ochotę to zjeść, mimo że nie skończyłoby się to dobrze :) Jak sprawdza się Kallos Blueberry? Poluję teraz na jakąś maskę, a słyszałam że ma mocno emolientowy skład i nawilża włosy, lecz sama jeszcze nie wgłębiałam się w temat, i trochę boję się kupić litr maski, kiedy nie wiem czy będzie skuteczna.

    Pozdrawiam :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moje doświadczenia z Kallos Blueberry są następujące: jak trzymam krótko na włosach lub używam do mieszania z innymi produktami sprawuje się dobrze. Rozczarował mnie tylko zapach maski, który jest bardzo chemiczny i nie ma nic wspólnego z żadnym owocem. Przed dodaniem maski można jak najbardziej spróbować musu :D jest mocno kakaowy w smaku. Również pozdrawiam :)

      Usuń
    2. W takim zrobię do zjedzenia i na włosy :D

      Usuń
  2. Mikstur nie lubie, bo za leniwa jestem, po za tym na moich włosach albo nie ma efektu albo jest zły. Muszę jednak pochwaloć buty w nagłówku czy jak to się nazywa, tło zdjęć włosów (przez chwile myślałam, że to dwór francuski) Twój płaszcz i oczywiście włosy. Farbujesz włosy? Wydaje mi się, że mamy troche podobne włosy. Fale są naturalne?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za miłe słowa, farbuję włosy (na swój prawdziwy kolor), ponieważ niestety szybko się wypłukuje, fale jak najbardziej naturalne.

      Usuń
  3. Bardzo prosty i fajny pomysł 3+1, zapisuję :) Po zmyciu maski z włosów nie myłaś już ich i były czyste, tak? A efekt rozprostowania fal i usztywnienia to myślę, że efekt kakao, w którym ponoć są proteiny :]

    OdpowiedzUsuń