Chociaż do wiosny jeszcze daleko, to postanowiłam zrobić porządki na półkach z kosmetykami, by pozbyć się zalegających niedobitków. Na pierwszy ognień poszły kremy, wykorzystałam je nakładając na suche włosy. Dzięki temu można dobrze nawilżyć i dociążyć puszące się pukle.
Włosy umyłam szamponem Avon Naturals miód i jojoba, który ma właściwości wygładzające. Po umyciu głowy nałożyłam maskę Kallos Blueberry na ok. 15 min.
Po wysuszeniu pukle były dość proste. Przypadkowo zafundowałam swoim włosom jeszcze jeden zabieg, wyszłam na spacer w deszcz :D Deszczówka świetnie pofalowała mi włosy, fryzura jest naturalna i lekko dramatyczna.
Przypadkiem osiągnęłam zadowalający efekt, czasami wystarczy jedynie wyjść z domu, by doświadczyć czegoś pozytywnego, niezależnie od aury panującej na zewnątrz.

Słyszałam, że są osoby, które myją włosy w deszczówce. Podobno taki zabieg zmiękcza pukle i nadaje im połysk. Czy testowałyście kiedyś ten sposób?

Owszem, po deszczówce włosy są niesamowicie miękkie. Jednak najlepiej jest wykorzystywać ją do ostatniego spłukiwania włosów :)
OdpowiedzUsuńMuszę tego koniecznie spróbować, tylko zastanawiam się czy nie powinno się takiej wody przed użyciem przefiltrować.
UsuńŚwietne loczki :) Aż zazdroszczę :p
OdpowiedzUsuńŚwietne loczki :) Aż zazdroszczę :p
OdpowiedzUsuńPo umyciu włosów dodaj zel -najlepiej mrozacy z Joanny bo nie ma alkoholu i pougniataj włosy a nie beda spuszone i beda ladniej wyglądać ;)
OdpowiedzUsuńBardzo ciekawie to zosatło opisane.
OdpowiedzUsuńSam deszcz jest potrzebny kiedy mam np. kawałek działki i zaczynamy zbierać wodę deszczową. Ja jestem zdania, że również bardzo fajnie o deszczówce napisano w https://www.dostudni.pl/deszczownia-remedium-na-susze,b88.html i jestem przekonany, że jest to ratunek na suche dni.
OdpowiedzUsuńŁadnie to wygląda.
OdpowiedzUsuń