Po tygodniu w porównaniu ze stanem wyjściowym, moje pazurki prezentowały się następująco:
Widać, że paznokcie zaczęły odrastać. Przez cały ostatni tydzień dbałam o to by były pomalowane przynajmniej odżywką i lakierem nawierzchniowym.
Po zmyciu starego lakieru, poświęciłam trochę czasu na pielęgnacje dłoni, które są przeze mnie mocno eksploatowane. Postawiłam na olej kokosowy, wykonałam nim dokładny masaż płytki paznokciowej i skórek, a resztę kosmetyku wklepałam w skórę. Ciężko było mi wytrzymać z naolejowanymi rękoma, ponieważ nic nie mogłam za bardzo nimi robić. Aby czas szybciej zleciał zaczęłam robić przysiady i inne ćwiczenia, które wykonuje się bezdotykowo :D
Przy piłowaniu paznokci miałam najwięcej pracy (wykonałam je przed olejowaniem), ponieważ ciężko było uzyskać pożądany kształt. Po zaokrągleniu paznokci, długo polerowałam ich wierzch i krańce, aż popsułam pilniczek.
Po odczekani około godziny od nałożenia oleju kokosowego, odtłuściłam płytkę paznokciową zmywaczem i zabrałam się do malowania.
Chciałam użyć bardziej jaskrawych kolorów, jednak ostatecznie zdecydowałam się na coś delikatniejszego.
2. Lakier Miss Sporty - kolor jasny róż z maleńkim drobinkami, które dają bardzo subtelny poblask, pędzelek jest super taki jak trzeba, aplikacja trwa dosłownie chwile.
3. Lakier nawierzchniowy Miss Sporty Turbo Dry - ten top coat rzeczywiście przyspiesza wysychanie lakieru, jednak nie jest to obiecane na etykiecie 60 sekund, bardzo dobrze przedłuża trwałość całego manicure'u, nie daje zbyt dużego blasku, ae to chyba dobrze :D
1. Pazurki po malowaniu bazą:
2. Malowanie lakierem:
3. Wykończenie top coat'em:
Mam nadzieję, że moje paznokcie przetrwają kolejny tydzień i urosną troszkę więcej. Odzywki, których używam sprawdzają się dobrze - czuje to po mrowieniu w placach po ich aplikacji.








Brak komentarzy:
Prześlij komentarz